archive-pl.com » PL » A » ANGELUS.PL

Total: 492

Choose link from "Titles, links and description words view":

Or switch to "Titles and links view".
  • Budzenie duchowych zmysłów - Marcelina Darowska CSIC
    nie będącego na ziemi Czasem nie spojrzeniem lecz dotknięciem On się objawia dotknięciem niczemu niepodobnym nieporównanym jakby iskrę elektryczną przenikającym stan istoty przenoszącym ją w świat ducha i Ona tam z Nim niewysłowionym porozumiewa się a w tym porozumieniu we dwoje stają się jednym Niekiedy to ani spojrzenie ani dotknięcie lecz słowo z ust Jego wpada w głąb duszy prawdę wnosi prawdą zalewa druzgoce starego człowieka stwarza nowego I w zdroju prawdy o b myty ukorzony złamany na proch starty rodzi się Panu na wieczne z Nim życie W szkielecie bez maski staje przed nim marność świata nikczemność zmysłowości bezwstydpłochości ohyda grzechu i dusza kona z żalu odżywa miłością I pieśń nowa chwały i uwielbienia z wtórem aniołów wznosi się do nieba Czasem to jeszcze co innego to promień ze słońca prawdy nagły i błyskawiczny przez rozum przedziera się do duszy wykrywa Ukrytego rozświetla prawdę w jej świat wprowadza Gdzie prawda tam miłość ona tajemnicą prawdy nie poznać jej bez ukochania nie ukochać bez oddania poświęcenia jej życia I dusza z bezczynnej stanie się heroicznie czynną z ciemnej jasną z powierzchownie dotykającej głęboką z przeczuwającej i marzącej mądrą Bo słońce do wnętrza przyjąć to jakby się w słońce zamienić I jeszcze bywa inaczej Atmosfera Boża wonna i aksamitna łagodna i cicha obejmująca i przenikająca jak zefir z nieba spływa na duszę utula ją Nieobojętnym upieszcza 1 wprowadza w podwoje nieba i daje w przeobfitym ziszczeniu przeczucie więcej niż pragnąć umiała I w objęciach miłości ona obumiera sobie i światu a pełna życia w Życiodawcy woskiem się staje w ręku Oblubieńca na wszystko gotowa wszystko jej dobre nie trudnym nic jej nie zwycięża a wszystko do zwycięstwa prowadzi Kocha i jest kochaną i to w nią wlewa nadludzką siłę moc i wytrwałość Czasem pocałunkiem pan zbudzi uśpioną i na skrzydłach miłości

    Original URL path: http://angelus.pl/index.php/swieci-panscy-teksty-rozne/440-budzenie-duchowych-zmyslow-marcelina-darowska-csic (2016-04-27)
    Open archived version from archive

  • Dotknięcie Boże - Marcelina Darowska CSIC
    na wszystkie władze wszystkie w nadprzyrodzony charakter duszę w Boga w świat jej odpowiedni wprowadza wszystko wznosi święci łączy w sposób niewymowny z Bogiem Charakter dotknięcia człowieczeństwa Zbawiciela mniej niedostępny dla naszej ludzkości mniej duchowy w poprzednim ta nic nie otrzymuje przeciwnie wyniszcza się umarza tu ma całe doskonałe szczęście Ono działa szczególniej na naszą osobę najszczególniej na nasze serce odrywa je od stworzeń rozmiłowuje w Panu z Nim brata Dotknięcie Ducha Św wnosi jakby przewiewem właściwości Jego w różnych odcieniach darów Jego stosownie do wymagania Bożego względem duszy Zapala ją miłością albo oświeca światłem Jego mądrości daje moc wiedzę itd Także niezmiernie duchowe a pociechą przenikające duszę Ona się poczuwa przybytkiem Pana na chwałę Jego przeznaczoną wszystko co doczesne maleje niknie dla niej na niczym ludzkim nie śmie się opierać O dotknięciu Trójcy Przenajśw mało śmiem powiedzieć Porównałabym je z dotknięciem obecności Bożej z tą różnicą że tamta ogólniejszy ma charakter świadczy nam o Bogu ogólnie bez wyróżnienia osób gdy w tym ostatnim uczuwamy wszystkie trzy Osoby Boże a pełniejsze jest bogatsze bardziej znaczące Wszelkie tak jest nagłe a chwilowe że w następstwie dopiero przypatrzeć się im można w samym trwaniu niepodobna bo samo trwanie dotknięcia Bożego jest takie jak samo słowo wyraża jak okamgnienie jak błysk Zdarza się spotykać takie określenie działania Pańskiego Pod dotknięciem Pana pochłaniającym i obejmującym duszę całymi dniami przemieniła się wewnętrznie i zewnętrznie itd W tym może nie być nic niewiernego ale tam mamy działanie nazwane dotknięciem a my tu mówimy o dotknięciu właściwym w ścisłym znaczeniu wyrazu rodzaju łaski Cel tych dotknięć jest najmiłosierniejszy doprowadzenia duszy do tego co Bóg dla niej zamierzył a do czego by nie doszła bez tych cudownych pomocy Pan ich udziela zwykle duszom powołanym do wyższej doskonałości do spełnienia ważnych zadań a nie obfitującym w pomoc ludzką Daje

    Original URL path: http://angelus.pl/index.php/swieci-panscy-teksty-rozne/439-dotkniecie-boze-marcelina-darowska-csic (2016-04-27)
    Open archived version from archive

  • Święta Joanna Beretta Molla - Piotr Molla
    nawet wojna nie była w stanie zniszczyć tej harmonii Niestety zazdrosny nieprzyjaciel jest zawsze gotów zastawić sidła i posiać kąkol niezgody W roku 1941 Genewa została bardzo poważnie zbombardowana Było to bardzo ciężkie doświadczenie zwłaszcza dla mamy Marii która była już wówczas chora na serce W pośpiechu została podjęta decyzja o powrocie do domu Było lato więc wszyscy umówili się na krótkie spotkanie w domku nad Lago Maggiore Okazało się że była to wigilia przyszłej diaspory Jesienią rodzice powrócili do Bergamo gdzie zamieszkali w domu dziadków Ferdynand musiał się zaciągnąć do wojska jako lekarz Franciszek i Zyta podjęli pracę w swoim zawodzie inżynier i farmaceutka Natomiast Joanna i Virginia pozostały w Genewie aby móc ukończyć liceum Z rodzicami pozostali tylko Henryk i Józef Niestety stan zdrowia taty Alberta pozostawiał wiele do życzenia Ale to mama Maria jako pierwsza zeszła ze sceny tego świata Opuściła rodzinę w nocy 1 maja 1942 roku Powodem śmierci był udar mózgu Stało się to wtedy gdy Henryk jechał pociągiem do Genewy by powiadomić Joannę i Ginię o chorobie matki Kiedy wreszcie po długiej i smutnej podróży dojechali do Bergamo dowiedzieli się że mama już zmarła Joanna i pozostałe rodzeństwo bardzo płakali Tym niemniej ich ból był stonowany ze względu na podzielaną przez wszystkich pewność że mama jest już raju Cztery miesiące potem 1 września sytuacja się powtórzyła Tym razem to właśnie tato Albert opuścił swe dzieci ażeby dołączyć do swojej Marii Decyzją rodzeństwa pomimo iż pozostali sami była ponowna zamiana mieszkania Wyjechali do Magenty gdzie był wolny dom dziadków ze strony ojca Prócz tego w tym samym właśnie roku 1942 Józef i Henryk opuścili rodzinę gdyż pragnęli zostać kapłanami Józef wstąpił do seminarium w Bergamo zaś Henryk już jako lekarz do seminarium Ojców Kapucynów w Lovere Franciszek inżynier przejmuje tymczasowo rolę głowy rodziny Natomiast Joanna zapisała się na pierwszy rok medycyny najpierw w Mediolanie a następnie w Pavie gdzie dołączyła do niej także Virginia Czas studiów był dla Joanny wypełniony nauką oraz działalnością w Akcji Katolickiej Wesołkowata i lekkomyślna dziewczyna z Bergamo przeobrażała się w młodą poważną i zaangażowaną kobietę która myślała o medycynie i chrześcijańskiej służbie na rzecz Akcji Katolickiej oraz formacji ludzi młodych Było jednak również miejsce na wiele radości choćby z powodu wypadów w okolice Viggiony i górskie wędrówki Inne powody szczęścia pochodziły ze strony braci W 1946 roku Józef został wyświęcony na kapłana w katedrze w Bergamo Dwa lata później przyszedł czas na Henryka który jako kapucyn przyjął imię zakonne ojciec Albert i wyjechał do pracy misyjnej w Brazylii Jego przykład to mocne wezwanie dla Joanny która już od dawna zastanawiała się czy nie powinna pójść w ślady brata Tymczasem lata szybko mijały W 1949 roku Joanna uzyskała dyplom z medycyny ogólnej i chirurgii W następnym roku miał miejsce ślub Ferdynanda Niemal jednocześnie dyplomowaną lekarką została również Virginia i zdecydowała się na służbę misyjną W 1952 roku Joanna zrobiła specjalizację z pediatrii Kardynał Martini napisał tak Uderza mnie wielce fakt że zarówno Joanna jak i jej rodzeństwo wszyscy osiągnęli fenomenalne kwalifikacje w swoich profesjach dwóch inżynierów czterech lekarzy farmaceutka artystka Takie rezultaty to z pewnością świadectwo zdolności intelektualnych i wyjątkowej chęci każdego z nich oraz potwierdzenie możliwości ekonomicznych i mądrego gospodarowania nimi w całej rodzinie Jednak sądzę że podstawową rolę odegrał tu posłuch jaki mieli rodzice Dzieci Berettów czuły się rozumiane i dowartościowane Zwracano im uwagę na szacunek wobec siebie i bliźnich Przyglądając się życiu Joanny doszliśmy niemal do momentu podjęcia wyjątkowej decyzji Faktycznie bardzo serio myślała o naśladowaniu ojca Alberta w Brazylii Niestety jej kondycja fizyczna nie pozwalała na to by mogła zostać misjonarką Prosząc w tej sprawie o radę prałata Bernareggiego biskupa Bergamo otrzymała bardzo jasną odpowiedź Na tyle na ile moje doświadczenie kapłańskie i biskupie nauczyło mnie to wiem że kiedy Pan wzywa jakąś duszę do pełnienia dzieła misyjnego oprócz wielkiej wiary i szczególnej duchowości obdarza ją także siłą fizyczną która pomoże znieść trudności i sytuacje jakich tutaj nie jesteśmy w stanie sobie nawet wyobrazić Ponieważ Ty Joanno nie masz tego daru to właśnie dlatego myślę że ta droga nie jest tą na którą Pan Jezus Cię wzywa Odsunąwszy na bok wszystko to co wydawało się być jakąś zawadą otwierała się przed Joanną droga życia rodzinnego Na niej znajdzie swoje prawdziwe powołanie do dania świadectwa że rodzina jest miejscem łaski i błogosławieństwa Również w naszych czasach Kościół nie przestaje ubogacać się świadectwem wielu kobiet które realizują swoje powołanie do świętości Święte kobiety są uosobieniem ideału kobiecości ale są także wzorem dla wszystkich chrześcijan wzorem naśladowania Chrystusa przykładem jak Oblubienica winna odpowiadać na miłość Oblubieńca Mulieris dignitatem nr 27 Oto życie które właśnie teraz stało przed Joanną otworem Jak w historię dwóch źródeł które łączą się w jedną rzekę tak teraz powinniśmy choć na chwilę zerknąć na drugą gałąź rodziny zanim odtworzymy wspólne życie małżeństwa Mollów Ojciec Piotra Molli miał na imię Luigi 1884 1956 Urodził się w Mesero małej mieścinie pomiędzy Magentą a Busto Arsizio w 1884 roku Praktykując u szewca już w wieku 8 lat mając zaledwie 21 lat został kierownikiem działu obuwniczego Parabiago w Mesero Do dziś jeszcze znany jest w okolicy jako ten który szył buty na cały tamtejszy region W 1907 roku ożenił się z Marią Salmoiraghi 1885 1978 młodą kobietą która była zatrudniona w przędzalni Z ich małżeństwa urodziło się ośmioro dzieci lecz pierwszych troje zmarło jeszcze w dzieciństwie Pierwszym który zdołał osiągnąć wiek dojrzały był Piotr Urodził się on w Mesero 1 lipca 1912 roku Następnie przyszły na świat Rosetta Adelajda Luigia i Teresina Ojciec Piotra pokładał wielkie nadzieje w synu Marzył dla niego o profesji inżyniera i dlatego pomimo dużego wysiłku i poświęceń finansowych skierował go na studia Pierwszą trudnością był fakt iż w Mesero można było ukończyć zaledwie początkowe klasy szkoły podstawowej podczas gdy aby móc kontynuować naukę na studiach trzeba było zdać egzamin klasy piątej Wsparty pomocą księdza proboszcza ojciec Luigi zwrócił się do bardzo szlachetnych sióstr zakonnych które dopiero niedawno przybyły w ich okolice I to właśnie matka przełożona siostra Giovanna Calloni udzieliła chłopcu korepetycji z zakresu klasy piątej szkoły podstawowej Jednocześnie uczyła go poświęcenia i szczodrobliwości Po zaliczeniu klasy piątej w czasie gdy faszyzm zaczynał już umacniać swą dyktaturę ojciec Luigi był zmuszony udać się do jakiegoś kolegium ażeby syn został przyjęty do kolejnych pięciu klas gimnazjum Wybór padł na Kolegium Villoresi Świętego Józefa w Monzie prowadzonym wówczas przez Ojców Barnabitów Panujący tam regulamin był bardzo surowy ale Piotr zaangażował się w studia z całkiem dobrym rezultatem Bardzo chciał ucieszyć ojca który tak wielką ufność w nim pokładał Nie sposób jednak nie odnieć wrażenia że doskwierało mu przedwczesne oddalenie od rodziny W Kolegium Świętego Józefa spotkał dobrych kapłanów którzy nauczyli go łaciny i szacunku wobec bliźniego Jednakże w związku z tym że dyscyplina kolegium była ostra a edukacja przekazywana z położeniem wyjątkowego nacisku na obowiązek nauki i pracy źle się to odbijało na zbyt młodych ludziach Piotr znosił te trudności szczęśliwy że będzie mógł usatysfakcjonować ojca który jako osoba wielkiej uczciwości cieszył się zaufaniem księdza proboszcza powierzającego mu zadanie uzdrowienia zarządu katolickiej ubezpieczalni dla przebywających w szpitalu oraz zaufaniem całej społeczności obdarzającej go misją sędziego pokoju W 1928 roku Piotr ukończywszy gimnazjum pozostaje w kolegium Villoresi Świętego Józefa gdzie podjął funkcję prefekta Poza tym co warto zaznaczyć pełnił funkcję odpowiedzialnego za wychowanie grupy najmłodszych chłopców Natomiast dla swojego dalszego rozwoju zapisał się do publicznego liceum Bartolomeo Zucchiego w Monzie Nietrudno dociec przyczyny takich wyborów Pragnieniem tego młodego człowieka było nie obciążać finansowo swoich najbliższych Po maturze zdanej w 1931 roku Piotr mógł w końcu powrócić w rodzinne strony Pan Luigi był dumny ze swego syna który mógł się pochwalić ukończonymi studiami Nie sprzeciwiał się kiedy Piotr zdawał na politechnikę aby zostać inżynierem W domu były kłopoty finansowe tym niemniej Piotr mógł kontynuować studia Jazda rowerem z Mesero do Magenty oraz pociągiem z Magenty do Mediolanu to dla niego zwykła błahostka Musiał umieć przecież sprostać oczekiwaniom tak wielu Chodzi tu na przykład o przewodniczenie partii która wybrała go na przewodniczącego lokalnej komórki Chodzi także o księdza proboszcza który widział go w Akcji Katolickiej Piotr ze względu na stopień zaufania jaki w nim pokładano podjął obydwa wyzwania Wprowadził system dystrybuowania pomocy rządowej dla rodzin co do produktów żywnościowych oparty na indywidualnym dopasowaniu potrzeb Ujednolicił system przyznawania wsparcia z racji narodzin uroczystości ślubnych i wyjazdów dzieci na obozy kolonijne Na prośbę księdza proboszcza przychodził do parafii w niedzielę po południu by prowadzić katechezy dla dorosłych Pomimo rozlicznych zajęć które niejednokrotnie były dodatkowym obciążeniem w jego pracy Piotr zdołał w 1936 roku ukończyć studia na Politechnice w Mediolanie i uzyskał tytuł inżyniera mechanika Ponieważ w tamtym czasie nie było problemów z pracą dla absolwentów nawiązał kontakt z Tosi Ale już w tym samym roku 1936 przeszedł do Saffy wielkiej fabryki zapałek z siedzibą w Ponte Nuovo w Magencie zaledwie kilka kilometrów od domu W roku 1938 został wicedyrektorem Musiał umieć kierować osobami o wiele starszymi od siebie które spędziły w Saffa całe swoje życie Młody kierownik dał się poznać jako człowiek bardzo zaangażowany i wprowadzający w zakładzie nowe technologie W porównaniu z Joanną mój udział w środowisku ściśle związanym z Kościołem był raczej niewielki Bardzo wiele pracowałem To znaczy i to faktycznie mogę potwierdzić starałem się przez całe swe życie stwarzać nowe miejsca pracy Taki był cel mojego życia Tak czy owak to właśnie udział w Akcji Katolickiej uchronił Piotra od późniejszych wpływów ideologii faszystowskiej Dysputy prowadzone pomiędzy Piusem XI a Mussolinim właśnie z powodu Akcji Katolickiej młodzieży nie miały wówczas jeszcze reperkusji w Mesero Po wybuchu wojny wszystko stało się o wiele trudniejsze W grudniu 1940 roku młody inżynier otrzymał trzy polecenia W następującej kolejności przyszły komunikaty anulowanie działalności zaangażowanych w partię i Dzieło Narodowe Balilla oraz obowiązek przywrócenia umundurowania w oddziałach akademickich Wszystko dlatego że byłem członkiem Akcji Katolickiej Jak tu nie widzieć znaku Bożej Opatrzności W tamtym czasie zaraz po chwilowym zamęcie kierownik Saffy jeszcze bardziej zdecydowanie rzucił się w wir pracy O ile to tylko możliwe starał się rozwijać fabrykę W praktyce chciał stosować ów szacunek wobec bliźniego który jako najcenniejszy testament otrzymany od ojca wielokrotnie mu pomagał a nawet ratował życie Po raz pierwszy Piotr został aresztowany wraz z trzema swoimi pracownikami komunistą Piotrem Gerassim i socjalistami Armandem Armim oraz Józefem Martinim w marcu 1944 roku Po przeniesieniu do Magenta zostali umieszczeni w autobusie który miał odjechać do Niemiec kiedy przybył zawiadomiony przez jednego z pracowników Saffy pan Umberto Parmigiani przywódca lokalnej partii faszystów Po długich negocjacjach udało się mu zwolnić młodego Mollę znanego ze swej pracy kierowniczej w Mesero jak i pozostałych trzech aresztantów Minęło zaledwie kilka miesięcy gdy na Placu Loreto doszło do jeszcze bardziej dramatycznej sceny aresztowania Tym razem inżynier Molla wspólnie z dyrektorem Saffy Franciszkiem siedzieli już w autokarze który zbierał mężczyzn przeznaczonych do obozu koncentracyjnego gdy ponownie przybył pan Parmigiani Doszło do podobnej zażartej dyskusji dzięki której jeszcze raz zastało zażegnane niebezpieczeństwo Ale wojna nie była jeszcze zakończona Dwa dni po wyzwoleniu Mediolanu w niedalekiej odległości od Saffy na moście nad Ticino znajdowała się nadal niemiecka armata przeciwlotnicza Sytuacja ta była o wiele bardziej powodem zdenerwowania niż obrazem kojarzonym z kapitulacją i klęską Od strony Mediolanu z kolumną ciężkich armat które były umieszczone w Novarze docierali Amerykanie gotowi przejść natychmiast do działania Tymczasem znajdowali się tam pracownicy ludność cywilna obiekty chronione Tym razem to inżynier Molla podjął się pertraktacji Dzięki szczęśliwej obecności jednego ze swych współpracowników Józefa Meglera który mówił doskonale po niemiecku i angielsku zaprosił przywódców dwóch stron do swego biura Wysłał swojego kierowcę do Como ażeby przy pomocy oficjalnego języka niemieckiego poprosić komendanta generała Wolfa o zatwierdzenie kapitulacji Dzięki cierpliwości i dobrej woli doszło do pomyślnego zakończenia Niemcy skapitulowali nie doszło do rozlewu krwi fabryka została uratowana i wkrótce mogła znów zacząć funkcjonować Wiadomo iż w odniesieniu do całej wojny jest to raczej niewielki wycinek historii jednak zimna krew i opanowanie nerwów wicedyrektora spowodowały że Saffa mogła natychmiast podjąć działalność w nadchodzących latach odbudowy Zresztą inżynier nie poprzestał na już osiągniętych rezultatach lecz szybko zauważył że nie może się ograniczać tylko do produkcji zapałek i dlatego wciąż starał się szukać innych możliwości działania i pracy Wiele podróżował po Italii oraz za granicą Nade wszystko wizytował fabryki w Szwecji i Ameryce Chłopiec który przeżywał niegdyś czytając Drzewo dziwów Zima udawała się bliżej gwiazd aby się rozgrzać cytat z tejże historii wędrówki do gwiazd podróżował teraz po Europie i świecie aby odnaleźć nowe sektory produkcji i zaawansowanych technologii W roku 1950 Piotr został mianowany głównym dyrektorem fabryki W swej aktywności zawodowej nie ma czasu na uczucia i rozrywkę Tym niemniej w tym samym roku cierpienie jakie go doświadczyło otwarło przed nim jeszcze jeden wymiar życia ludzkiego Najmłodsza siostra Teresina zaczęła bardzo poważnie chorować Okazało się że niezdiagnozowana i odpowiednio leczona choroba wieku dziecięcego czyli zapalenie nerek sprawiła iż ta młoda 27 letnia dziewczyna pomimo wszelkich możliwych zabiegów lekarki o nazwisku Beretta umarła W tych jakże smutnych okolicznościach dwoje młodych ludzi Piotr i Joanna nie mieli ani chwili by zamienić ze sobą choć jedno słowo aczkolwiek pozostał przynajmniej ślad prawdziwego spotkania Już wkrótce drogi ich życia zbiegły się i zostały połączone przez sakrament będący świadectwem oblubieńczej miłości Chrystusa i Kościoła który rodzi nowe życie pochodzące z płodności Boga Ojca udzielającego ze źródła własnej miłości życia ludziom i wszelkiemu stworzeniu O Joannie i Piotrze najpierw narzeczonych a potem małżonkach już wspomnieliśmy Po kilku przypadkowych spotkaniach tych dwoje młodych poznało się bliżej pod koniec roku 1954 przy okazji uroczystości prymicyjnych ojca Lina Garavaglia obecnie biskupa Ceseny Zrodziła się wówczas pomiędzy nimi głęboka przyjaźń oparta na wzajemnym szacunku dzieleniu wspólnych ideałów życia pracy rodziny miłości do bliźnich planach założenia rodziny otwartej na Boga dzieci poświęcenie i cierpienie Lecz nie było tam miejsca na żadną bigoterię Joanna to piękna kobieta o przenikliwych oczach w których Piotr natychmiast się zakochał Była osobą pociągającą potrafiącą wyrwać narzeczonego z osamotnienia i monotonii życia w fabryce Ze swej strony Piotr ofiarował młodej dziewczynie pozostającej bez rodziców i od dawna poszukującej własnej drogi pewność Z dwóch dróg zaczęła tworzyć się jedna która stała się przestrzenią dla życia i radości przestrzenią dla wypraw w góry na koncerty w La Scali i niedzielne spotkania Najdroższy Piotrze Dziś w południe wróciwszy z wyprawy narciarskiej otrzymałam Twój ekspres Czy możesz sobie wyobrazić jak wielką sprawił mi przyjemność A wszystko to dzięki Twym jakże czułym i ciepłym słowom z których bije cała miłość jaką masz dla mnie Dziękuję Ci drogi Piotrze Ja również mam moją miłość dla Ciebie i często myślę że będziemy ją mieć zawsze Masz tak dobry charakter i jesteś tak mądry iż jestem przekonana że my nie możemy nie żyć w zgodzie Przykro mi że w poniedziałek byłeś tak bardzo zapracowany Towarzyszę Ci zawsze myślą a jeśli mogłabym Ci pomóc uczynię to z całego serca Dzień wczorajszy i dzisiejszy były tak cudownie słoneczne Obudziłam się rano o 8 00 Co za drańciuch ze mnie Ty jesteś już wtedy w biurze ponieważ o 8 30 jest Msza święta Uwierz nigdy jeszcze nie przeżywałam tak Mszy świętej i Komunii jak właśnie w tych dniach Kościółek wyjątkowo piękny i spokojny jest puściutki Kapłan nie ma nawet ministranta A zatem Pan Jezus jest cały dla mnie i dla Ciebie Piotrze albowiem tak już jest gdzie jestem ja tam jesteś ze mną również Ty Natychmiast po śniadaniu zabieramy nasze narty i w dół na trasy narciarskie Zwykle około godziny 11 00 rozpoczynam pod okiem instruktora krótki kurs i bez fałszywej skromności nauczyłam się nawet zjazdów nieco trudniejszych Bądź jednak spokojny Nie ma żadnego niebezpieczeństwa albowiem tam gdzie stok jest zbyt szybki sam instruktor wybiera trasę nieco łatwiejszą Jest naprawdę fantastycznie Jakże się nie radować i uwielbiać Boga kiedy się staje na górze pod błękitem nieba na iskrzącym białym śniegu Piotrze Ty już wiesz że ja czuję się tak szczęśliwa gdy jestem w kontakcie z tak piękną przyrodą iż mogłabym spędzać całe godziny na jej kontemplacji Natomiast po obiedzie zaraz po krótkim odpoczynku i spacerku powracamy na trasy zjazdowe i jesteśmy tam od około 15 00 do 18 00 Później czas się jakby zatrzymuje Na szczęście mam drogie mi towarzystwo Piery bardzo wesoła osóbka z którą wiele żartujemy I w ten oto sposób opisałam Ci mój dzień nieco inny od Twego mój biedny Piotrze ciągle tak zapracowany Ale jeszcze tylko dwa dni i znów się zobaczymy Cóż za radość Do zobaczenia Piotrze Pozdrów ode mnie serdecznie Twych rodziców i Twą siostrę Adelajdę oraz przyjmij mocne uściski od rozmiłowanej w Tobie Joanny Piera dziękuje Ci za pozdrowienia i je odwzajemnia List Joanny do Piotra Molla z 23 marca 1955 r Joanna planowała założenie rodziny chrześcijańskiej rozumianej jako wieczernik zgromadzony wokół Jezusa Piotr który wzrastał w atmosferze etyki bliskiej jansenizmowi po raz pierwszy czuł się uwolniony od ciążących na nim obowiązkach i był w stanie się uśmiechnąć oraz pożartować Daty zaręczyn i zawarcia sakramentu małżeństwa przez tych dwojga to 11 kwietnia i 24 września 1955 roku Są to dwa stałe punkty odniesienia informacja dla wspólnot rodzinnych i braci przy pewności iż decyzja została podjęta w sercu jako konsekwencja miłości która nie zna ograniczeń czasu i jako sakrament uczestniczy w nieograniczonej miłości Chrystusa wobec swego Kościoła Tajemnica to wielka a ja mówię w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła Ef 5 32 Z drugiej strony Joanna i Piotr to były osoby bardzo konkretne Byli dwojgiem zakochanych w sobie młodych ludzi przeżywających radość swojego narzeczeństwa i niecierpliwie oczekujących na dzień zaślubin Dotyczyło to szczególnie Joanny Była szczęśliwa i nie obawiała się okazywać swoich uczuć wybierała meble do swego domu kupowała nakrycia i sztućce na stół myślała o sukience ślubnej Wreszcie nadszedł oczekiwany 24 września Joanna i Piotr stanęli przed ołtarzem Warto choćby na chwilkę zatrzymać się na tym wydarzeniu Joanna ubrana na biało w błyszczącej satynie z welonem z tiulu upiętym nad szyją prowadzona pod rękę przez brata Ferdynanda wchodzi do Bazyliki Świętego Marcina w Magencie Joanna była piękna jako wyobrażenie niewiasty i figura Kościoła figura Oblubienicy w której wody wielkie nie zdołają ugasić miłości nie zatopią jej rzeki Pnp 8 7 Zaproszeni goście dostrzegli owo piękno które rozbłysło nadzwyczajnym światłem i objawili swój podziw spontanicznie wybuchającym aplauzem pośród ciszy świątyni Mój miły

    Original URL path: http://angelus.pl/index.php/swieci-panscy-teksty-rozne/325-swieta-joanna-beretta-molla-piotr-molla (2016-04-27)
    Open archived version from archive

  • Dziennik (fragmenty) - Gemma Galgiani
    Poniedziałek 23 lipca Jezus daje jej siły do pokonania demona i zadrwienia sobie z niego Ukazuje się św Gabriel Dziś Jezus pokazał mi znowu że wciąż mnie kocha nie w taki sposób jak przedtem kiedy jednoczyłam się z Nim i skupiałam się ale inaczej Położyłam się do łóżka zasnęłam a że spałam mocno po upływie około kwadransa bo nigdy nie śpię dłużej ujrzałam w nogach łóżka ale na ziemi tego samego co zawsze człowieczka całego czarnego zupełnie małego Zrozumiałam kto to jest i rozbudziłam się na dobre powiedziałam Znowu zaczynasz to samo nie dasz mi spać Jak to spać odpowiedział Dlaczego się nie modlisz Później będę się modlić powiedziałam teraz śpię Ha Od dwóch dni nie możesz się skupić dobrze ja się tym zajmę Zaczął mnie bić wzięłam do ręki krucyfiks w ten sposób już nic nie mógł A już wdrapywał mi się na plecy i tłukł ile się dało Nie wiem co było potem zobaczyłam jak rozwścieczony turlał się po ziemi Śmiałam się dziś zdaje mi się że się nie bałam powiedział mi Dziś nic ci nie mogę zrobić ale następnym razem ci jeszcze pokażę Spytałam Ale dlaczego nie możesz Skoro tyle razy mogłeś to i teraz możesz na pewno To ja ta sama tylko mam Jezusa na szyi Wtedy powiedział do mnie Ta ta co tu jest w tym pokoju co ci zrobiła Niech zdejmie ci z szyi to co tam masz to zobaczysz Upierałam się że nie mam nic bo spałam ale rozumiałam co chciał mi powiedzieć Po tych słowach poczułam zadowolenie i śmiałam się w łóżku widząc jego wstrętne miny i złość która go pożerała Mówił do mnie że jeżeli będę się jeszcze modlić będę więcej cierpieć Nie przejmuję się tym odpowiedziałam będę cierpiała dla Jezusa Dzisiaj to nawet trochę się ubawiłam widząc jak był rozwścieczony ale obiecał że mi jeszcze dołoży Czekałam dziś do wieczora dzięki Bogu nie trwało to zbyt długo potrząsnął mną trzy razy z wielką siłą tak że potem dojście do łóżka zajęło mi dużo czasu Naraz rzuca się na oślep i tak strasznie że nie wiem co się dzieje Pobił mnie tak że ledwo mogłam się poruszać Jak wołałam Jezusa Ale wcale nie przyszedł Modliłam się do Anioła Stróża żeby zaprowadził mnie do Jezusa ale na próżno Zachował się trochę tak jakby mówił Dziś wieczorem ani Jezus nie przyjdzie cię pobłogosławić ani ja cię dziś nie błogosławię Przeraziłam się bo jeśli Jezus nie pobłogosławiłby mnie i nie dodałby mi siły nie mogłabym się podnieść tkwiłam tam wyczerpana Spostrzegł wreszcie że zbiera mi się na płacz i powiedział Ależ Jezus posyła mnie do ciebie wiesz A gdybyś wiedziała kogo pośle do ciebie dziś wieczorem ucieszyłabyś się bardzo Moja myśl poszybowała natychmiast do Konfratra Gabriela Zapytałam o niego ale nic mi nie odpowiedział trzymał mnie tak jakiś czas płonącą z ciekawości W końcu powiedział A co zrobisz jeżeli Jezus rzeczywiście pośle do ciebie z błogosławieństwem Konfratra Gabriela Nie wolno ci z nim rozmawiać bo złamiesz posłuszeństwo wobec spowiednika Nie nie będę rozmawiać odpowiedziałam niecierpliwiąc się ale czy to możliwe że Konfrater Gabriel mnie pobłogosławi Ależ to Jezus go posyła przecież tyle razy już posyłał go do ciebie z błogosławieństwem Tylko czy zdołasz być cicho i zachować posłuszeństwo Tak będę posłuszna spraw niech przyjdzie Przyszedł po kilku minutach Jakież mnie wtedy ogarnęło pragnienie Chciałabym Ale byłam grzeczna powstrzymałam się Pobłogosławił mnie po łacinie słowami które dobrze zapamiętałam a potem od razu zebrał się do wyjścia Och nie mogłam nawet powiedzieć Konfratrze Gabrielu módl się do naszej Matki żeby w sobotę przyprowadziła cię do mnie i pozwoliła ci trochę zostać Odwrócił się i ze śmiechem powiedział Bądź grzeczna a mówiąc to zdjął czarny pasek który miał na sobie i zapytał Chcesz go Oczywiście chciałam naprawdę Podoba mi się daj mi go Pokręcił głową że nie da mi go w sobotę i zostawił mnie Powiedział że właśnie tym paskiem uratował mnie w nocy od diabła Wtorek 24 lipca Kuszenie przez diabla i umocnienie od Anioła Stróża Ukazuje się jej Jezus i czyni jej lagodne wyrzuty oraz mówi o klasztorze pasjonistek który ma założyć w Lukce Wczoraj zdarzyło się to co zwykle poszłam spać i już zasnęłam ale demon nie spał widocznie nie chciał Ukazał mi się taki spocony kusił mnie był silny W duszy prosiłam Jezusa żeby raczej odebrał mi życie niż pozwolił się obrazić Jakie to były okropne pokusy Nie podobają mi się nigdy ale ile bólu sprawiło mi kuszenie przeciw świętej Czystości Potem przyszedł Anioł Stróż żeby pomóc mi się uspokoić i upewnił mnie że nie popełniłam żadnego zła Skarżę się czasami że nie zawsze przychodzi mi z pomocą kiedy właśnie bym tego chciała i mówi że czy go widzę czy nie on jest zawsze nad moją głową nawet wczoraj był i byłam bardzo silna obiecał mi też że tego wieczoru przyjdzie mnie odwiedzić Jezus Dotrwałam do wczorajszego wieczoru i niecierpliwie oczekiwałam chwili kiedy wejdzie do pokoju wzięłam krucyfiks i położyłam się do łóżka Mój Anioł Stróż był również zadowolony że położyłam się ponieważ Czułam że uda mi się skupić i przyszedł mój Jezus ale stał dość daleko ode mnie Jakie to piękne chwile Zapytałam Go czy ciągle mnie kocha odpowiedział mi tymi słowami Córko ubogaciłem cię w tylu rzeczach bez żadnej twojej zasługi a ty pytasz czy cię kocham Bardzo się o ciebie boję Dlaczego spytałam Córko w dniach kiedy wiele razy cieszyłaś się Moją obecnością byłaś tak pełna zapału modlitwa przychodziła ci bez żadnego wysiłku a teraz modlisz się z trudem zaniedbanie się w paru obowiązkach już odciska ślad w twoim sercu Córko dlaczego stajesz się taka niedobra Powiedz czy wtedy modlitwa też ci się tak dłużyła jak teraz Wprawdzie trochę pokutujesz ale ile chcesz sobie odpuścić Nie wiem jak mogłam znieść ten łagodny wyrzut nie odezwałam się wcale Potem mówiłam jeszcze o klasztorze co do tego bardzo mnie pocieszył Powiedziałam że jeśli mnie kocha to wyświadczy mi tę łaskę bym poszła do klasztoru a On mi odpowiedział Słowa Konfratra Gabriela prędko się ziszczą Wszystkie zapytałam prawie wyłażąc ze skóry Wszystko nie

    Original URL path: http://angelus.pl/index.php/swieci-panscy-teksty-rozne/320-dziennik-fragmenty-gemma-galgiani (2016-04-27)
    Open archived version from archive

  • Największa łaska: stygmaty - Gemma Galgiani
    odparł żebym była uważna i wszystko mu potem opowiedziała Był wieczór nagle szybciej niż zwykle uczułam wewnętrzny ból z powodu moich grzechów ale tak silny że w końcu straciłam czucie ból ten tak mnie osłabił że doprowadził nieomal do śmierci Następnie poczułam że siły ducha wracają mi całkowicie umysł znał tylko moje grzechy i jak obraziłam Boga pamięć przypominała mi je wszystkie i pokazywała cierpienie jakie Jezus musiał znosić dla mojego zbawienia wola kazała mi je wszystkie nienawidzić i przysięgać że chcę wszystko przecierpieć żeby je odpokutować Mnóstwo myśli kłębiło mi się w głowie były to myśli o cierpieniu o miłości o strachu o nadziei i o pocieszeniu Po skupieniu wewnętrznym szybko nastąpiła ekstaza i znalazłam się przed moją niebiańską Mamą która po swojej prawicy miała Anioła Stróża a on kazał mi najpierw odmówić akt skruchy Kiedy skończyłam Mama zwróciła się do mnie tymi słowami Córko w imię Jezusa zostaną ci odpuszczone wszystkie grzechy Potem dodała Jezus mój Syn bardzo cię kocha i chce udzielić ci pewnej łaski czy myślisz że będziesz jej godna W mojej nędzy nie umiałam odpowiedzieć Maryja dodała jeszcze Ja będę twoją matką czy okażesz się moją prawdziwą córką Rozchyliła płaszcz i okryła mnie nim W tym momencie pojawił się Jezus wszystkie Jego rany były otwarte ale krew już nie płynęła a wydobywały się z nich jakby płomienie które dotknęły moich dłoni i stóp i serca Czułam jakbym umierała byłabym upadła na ziemię ale Mama podtrzymała mnie wciąż okrytą jej płaszczem Musiałam pozostawać w tej pozycji kilka godzin Potem Mama ucałowała mnie w czoło i wszystko zniknęło a ja znajdowałam się na podłodze klęczałam i odczuwałam ciągle silny ból w rękach stopach i sercu Podniosłam się żeby pójść położyć się do łóżka i spostrzegłam że z bolących miejsc płynie krew Zawinęłam je najlepiej jak umiałam a

    Original URL path: http://angelus.pl/index.php/swieci-panscy-teksty-rozne/319-najwieksza-laska-stygmaty-gemma-galgiani (2016-04-27)
    Open archived version from archive

  • Św. Józef wzorem cnót - Jan Paweł II
    Mu na słowo a więc nie mając jasności co do Jego zamysłu Jesteśmy wezwani do naśladowania św Józefa także w pełnym pokory posłuszeństwie cnocie która wyraża się u niego w milczeniu i pracy w ukryciu Jakże cenna jest szkoła nazaretańska dla współczesnego człowieka kuszonego przez kulturę która najczęściej gloryfikuje pozór i sukces niezależność i fałszywe pojęcie wolności indywidualnej Jakże potrzebne jest natomiast przywrócenie właściwej wartości prostocie i posłuszeństwu szacunkowi i poszukiwaniu z miłością woli Bożej 2 Św Józef żył służąc swej Oblubienicy i Boskiemu Synowi tym samym stał się dla wierzących wymownym świadectwem tego iż panować znaczy służyć Z jego przykładu mogą czerpać przydatną naukę życiową zwłaszcza ci którzy w rodzinie w szkole i w Kościele pełnią rolę ojców i przewodników Myślę przede wszystkim o ojcach którzy właśnie w dniu poświęconym św Józefowi obchodzą swoje święto Myślę również o tych którzy zgodnie z Bożą wolą pełnią w Kościele funkcję ojców duchowych Pozwólcie że wymienię spośród nich dziewięciu biskupów którym jutro z radością udzielę święceń w Bazylice św Piotra Proszę was o modlitwę za nich i za wszystkich pasterzy Kościoła Niech św Józef którego lud chrześcijański wzywa z wielką ufnością kieruje zawsze krokami Bożej rodziny w sposób szczególny niech wspomaga tych

    Original URL path: http://angelus.pl/index.php/swieci-panscy-teksty-rozne/307-sw-jozef-wzorem-cnot-jan-pawel-ii (2016-04-27)
    Open archived version from archive

  • Przybrany ojciec Jezusa - Jan Paweł II
    ojcem Jezusa ponieważ jest naprawdę oblubieńcem Maryi Dziecko poczęło się w Jej dziewiczym łonie za sprawą Boga ale jest także synem Józefa Jej małżonka w świetle prawa Dlatego Ewangelia nazywa ich oboje rodzicami Jezusa Łk 2 27 41 Pełniąc funkcję ojca Józef współuczestniczy w pełni czasów w wielkiej tajemnicy odkupienia Redemptoris custos 8 Jego ojcostwo wyraziło się w sposób konkretny w tym że uczynił ze swego życia służbę tajemnicy wcielenia i związanej z nią odkupieńczej misji Józef przekształcił swe ludzkie powołanie do rodzinnej miłości w ponadludzką ofiarę z siebie ze swego serca i wszystkich zdolności w miłość oddaną na służbę Mesjaszowi wzrastającemu w jego domu tamże Aby to było możliwe Bóg dał Józefowi udział w swojej ojcowskiej miłości od której bierze nazwę wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi por Ef 3 15 Jak każde dziecko Jezus nauczył się od swoich rodziców najważniejszych prawd życiowych i zasad postępowania A czyż nie zadziwia nas głęboko myśl że Jego doskonałe posłuszeństwo woli Bożej dojrzało w swoim wymiarze ludzkim dzięki naśladowaniu przykładu ojca czyli Józefa człowieka sprawiedliwego por Mt 1 19 3 Pragnę dziś prosić św Józefa by opiekował się z nieba wszystkimi ojcami i pomagał im wypełniać ich zadania w rodzinie Powierzam mu także biskupów i kapłanów którzy w rodzinie Kościoła pełnią posługę ojcostwa duchowego i pasterskiego Oby każdy z nich wykonując swoje obowiązki umiał być obrazem opatrznościowej i wiernej miłości Boga Niech nam to wyjedna św Józef i Najświętsza Panna Królowa Rodziny i Matka Kościoła Apel o pokój w Kosowie Pogarszająca się sytuacja w Kosowie każe mi prosić was o modlitwę aby Bóg oświecił wszystkich którzy są odpowiedzialni za przyszłość tego regionu Jego mieszkańcy przeszli już długą via crucis i teraz czekają na rozwiązania które uszanują wymagania historii i prawa Maryja Królowa Pokoju niech napełni odwagą serca tych którzy kierują losami

    Original URL path: http://angelus.pl/index.php/swieci-panscy-teksty-rozne/306-przybrany-ojciec-jezusa-jan-pawel-ii (2016-04-27)
    Open archived version from archive

  • List apostolski o odnowieniu nabożeństwa do Niebiańskiego Patrona Kościoła - Jan XXIII
    Papież Benedykt pragnął za pośrednictwem Biskupów i pobożnych stowarzyszeń wyjednać orędownictwo modlitwy św Józefa patrona umierających Pius XI i Pius XII W te same ślady zalecanego i gorącego nabożeństwa do świętego Patriarchy wstępowali dwaj ostatni papieże Pius XI i Pius XII obydwaj zawsze drogiej i czcigodnej pamięci dając przykład żywej i budującej gorliwości w przypominaniu nawoływaniu oraz wysławianiu Co najmniej cztery razy w uroczystych przemówieniach o treści związanej z uczczeniem nowych Świętych a także często w dniu dorocznego święta 19 marca tak było w roku 1928 potem w roku 1935 wreszcie w roku 1937 Pius XI korzystał ze sposobności by okazać światu różne wspaniałe rysy zdobiące duchowe oblicze Opiekuna Jezusowego Oblubieńca najczystszego Maryi pobożnego i skromnego robotnika z Nazaretu i Patrona Kościoła Powszechnego będącego potężna tarczą obronną przeciw zasadzkom grzeszników zmierzającym do rozkładu narodów chrześcijańskich Discorsi di Pio XI S E I vol I 1922 1928 str 779 780 Również Pius XII przejął od swego poprzednika nutę dominującą w tym samym tonie dając temu wyraz w licznych przemówieniach zawsze tak pięknych serdecznych i trafnych Tak dnia 10 kwietnia 1940 Discorsi e Radiomessaggi di S S Pio XII vol II str 65 69 zachęcił młode małżeństwa by oddały się pod bezpieczną i słodką opiekę Oblubieńca Maryi W roku 1945 tamże vol VII str 5 10 wzywał by czcić św Józefa jako znakomity wzór i jako niezwyciężonego obrońcę W dziesięć lat później w roku 1955 tamże vol XVII str 71 76 zapowiadał ustanowienie dorocznego święta św Józefa Rzemieślnika Istotnie święto to niedawno temu wprowadzone i wyznaczone na dzień 1 maja zastąpiło święto dotychczas obchodzone we środę drugiego tygodnia po Wielkanocy podczas gdy tradycyjne święto 19 marca będzie odtąd datą uroczystą i ostateczną Opieki św Józefa nad Kościołem Powszechnym Ten sam Ojciec św Pius XII raczył ozdobić postać św Józefa niby wieńcem gorącą modlitwą przedłożoną pobożności kapłanów oraz wiernych całego świata a obdarzoną znacznymi odpustami Jest to modlitwa o charakterze wybitnie zawodowym i społecznym która nadaje się dla każdego kto podlega prawu pracy będącemu dla wszystkich prawem zaszczytnym prawem życia spokojnego i świętego zadatkiem nieśmiertelnego szczęścia Między innymi mówi się tam Bądź z nami o święty Józefie w chwilach pomyślności gdy wszystko nas zachęca do uczciwego korzystania z owoców naszego trudu Bądź z nami jednak i wspieraj nas przede wszystkim w godzinach smutku kiedy wydaje się iż niebo chce zamknąć się przed nami i gdy nawet narzędzia naszej pracy wysuwają się nam z rak tamże vol XX str 235 19 marca Definitywna data święta Opieki Czcigodni Bracia i Ukochani Synowie Wydało się Nam rzeczą stosowną by te przypomnienia z dziedziny historii i pobożności religijnej przedłożyć zbożnej uwadze Waszych dusz wychowanych w głębokim wyczuciu życia chrześcijańskiego i katolickiego właśnie dnia 19 marca kiedy to święto św Józefa zbiega się z początkiem okresu Męki Pańskiej i przygotowuje nas do ścisłej zażyłości z najbardziej wzruszającymi i zbawiennymi tajemnicami świętej Liturgii Przepisy które każą w dwóch ostatnich tygodniach przed Wielkanocą zakrywać zasłoną obrazy Jezusa Ukrzyżowanego Maryi i Świętych stanowią wezwanie do wewnętrznego i świętego skupienia by złączyć

    Original URL path: http://angelus.pl/index.php/swieci-panscy-teksty-rozne/305-list-apostolski-o-odnowieniu-nabozenstwa-do-niebianskiego-patrona-kosciola-jan-xxiii (2016-04-27)
    Open archived version from archive